Proustowska magdalenka

Na spotkaniu DKK przy Wypożyczalni Głównej 22 kwietnia dyskutowaliśmy (tak, tak mamy paru panów) o dwóch książkach: biografii „Kora. Się żyje” Katarzyny Kubisiowskiej i powieści Beatriz Serrano „Ogród rozpaczy ziemskich”.

Odniosłam wrażenie, że chyba wszyscy obecni, od najmłodszych do najstarszych, znają piosenki Kory i Maanamu, a lektura jej biografii mogła wywołać efekt proustowskiej magdalenki. Przypomnijmy, Kora to artystka, która rozświetlała szaro-bury krajobraz PRL-u, była niczym egzotyczny, barwny ptak. Świetny głos, dykcja, genialne teksty, które pokazywały, że gdzieś jest inny świat, owo Buenos Aires, które kiedyś będzie osiągalne. Wszyscy kochali Maanam, choć nie dawali oni tak dużo koncertów, bo o ich liczbie decydował Pagart, czyli Polska Agencja Kultury. Słuchaliśmy piosenek Kory w radiowej, niezapomnianej Trójce, z nielicznych płyt, czy nagrywanych kaset magnetofonowych. Wszyscy „walili” do kin, kiedy wszedł na duży ekran film „Wielka majówka”, bo w nim wystąpił Maanam z Korą. Biografia Kubisiowskiej ukazuje trudne dzieciństwo Olgi Ostrowskiej, jej drogę zawodową, pełną uporu, wytrwałości i sukcesu, jej życie prywatne, naśladujące poniekąd znanych artystów z Europy Zachodniej. Kora była jednym z najważniejszych i najpopularniejszych przedstawicieli rocka w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Ale zawsze jest jakieś ale i ono jednak zaistniało po lekturze biografii piosenkarki. Cóż - „Przez ciebie płynie strumień piękności, ale ty sam nie jesteś pięknością”. Kobieta silna, niezależna, przyjacielska, miłośniczka przyrody, ale z faktami w życiorysie, które jednak są kontrowersyjne. Miała lekki stosunek do narkotyków, którymi można częstować własnego syna, odważna obyczajowo, przez lata żyła w trójkącie, ale nie udźwignęła konsekwencji takiego życia, bo dwa razy poddała się aborcji. Prawdę o tym, że jej drugi syn nie jest dzieckiem jej oficjalnego męża przekazała dziesięciolatkowi. To chyba spory stres dla takiego małego chłopca. Księżyc ma swoją ciemną stronę.

Po takiej dawce emocji dyskusja o „Ogrodzie rozpaczy ziemskich” Beatriz Serrano miała zdecydowanie łagodniejszy przebieg. Rzecz jest o pokoleniu millenialsów, akcja toczy się w Hiszpanii w agencji reklamowej, w której zatrudniona jest bohaterka powieści. Pozornie ma wszystko, pieniądze, mieszkanie, teoretycznie dobrą pracę, ale czuje się wypalona, jej zajęcie w korporacji wydaje się dla niej jałowe, a relacje międzyludzkie są miałkie i nijakie. Nie może jednak pozwolić sobie na porzucenie tej pracy, ale marzy o jakimś wypadku losowym, który jej to umożliwi. Przewrotnie to się rzeczywiście wydarzy, ale nie będzie to wygrana na loterii. Ta powieść mogłaby być przytłaczająco smutna, ale dzięki sporej dawce trochę czarnego humoru jest po prostu tylko smutna. Niemniej jednak warto ją przeczytać, bo jest obrazem współczesnego, młodego pokolenia, które trzeba poznać, by zrozumieć.

 

Maria Macała

 

img_20260422_171413_1


Drukuj