Saharyjczycy mawiają, że tylko kobieta może wyhodować kwiaty na pustyni.
Gdeim Izik to miejsce, w którym postawiono około 6 tysięcy namiotów, zamieszkałych przez około 20 tysięcy Sahrawi, rdzennej ludności Sahary Zachodniej.
Sahrawi to określenie arabskie, ktoś z pustyni. Kiedyś byli nomadami, córkami chmur, bo przemierzali pustynie w poszukiwaniu deszczu i wody. Nie prowadzili nowoczesnego życia.
Wszystko się zmieniło po konferencji berlińskiej w 1885 roku. Imperialne mocarstwa podzieliły pomiędzy siebie Afrykę. Hiszpanie zajęli zachodnie wybrzeże Sahary Zachodniej i stopniowo zajmowali ziemię w głębi lądu.
Plemiona coraz bardziej buntowały się przeciwko okupantom. Powstania były tłumione przez najeźdźców, którzy wprowadzali swoje zwyczaje. Dla miejscowej ludności największą torturą było przebywanie w jednym miejscu i zamknięcie w czterech ścianach. Byli zmuszani do osiedlania się w miastach.
Po odkryciu ogromnych złóż fosforytów, największego bogactwa Sahary Zachodniej zaczęła się ich masowa eksploatacja.
Do walki o wolność Sahary Zachodniej włączyły się kobiety. Z reportażu Leny Khalid dowiadujemy się bardzo wielu informacji o codzienności i statusie Saharyjek, w porównaniu z innymi krajami afrykańskimi, wysokim.
Życie kobiet w warunkach pustynnych jest bardzo trudne. Na nich głównie ciąży utrzymanie rodziny, troska o żywność i opieka nad dziećmi.
Książka opisuje wspomnienia, często traumatyczne oraz walkę o wolność i niepodległość swojego kraju. Nasunęła nam się taka myśl : barbarzyństwo bez względu gdzie się dzieje ma to samo bestialskie oblicze i najbardziej cierpią najsłabsi.
Polecamy, warto przeczytać.
Helena Lech
DKK Gubin
