„Miś Uszatek” Czesław Janczarski

Podczas styczniowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci, działającego przy Bibliotece w Łagowie, omawialiśmy książkę „Miś Uszatek” Czesława Janczarskiego. Lektura spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony młodych czytelników. Wspólnie przeczytaliśmy dwa opowiadania: „Mróz” i „Bałwanek”. Dzieci chętnie opowiadały o swoich ulubionych bohaterach, a zapytane o treść lektury, z ożywieniem dyskutowały i śmiały się z zabawnej historii Misia.

 20260121_161330

„Towarzystwo Jane Austen” Natalie Jenner

14 stycznia 2026 r. podczas spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy Gminnej Bibliotece w Łagowie omawiana była książka pt. „Towarzystwo Jane Austen” Natalie Jenner.

 

„Towarzystwo Jane Austen” to sympatycznie poprawna lektura. Akcja tej książki dzieje się w powojennych czasach pełnych nadziei. Ludzie byli wtedy gotowi na nowe wyzwania, na nowe spokojne i dostatnie życie, na miłość.

Mała angielska wioska z wielką historia zainspirowała grupę romantyków do założenia towarzystwa ku pamięci sławnej pisarki. Wszyscy, podobnie jak autorka powieści, Pani Natalie Jenner byli pod niewątpliwym urokiem napisanych przez Jane Austen romansów. Mimo, że członkowie Towarzystwa zamiast pieniędzy mieli jedynie mnóstwo entuzjazmu, postanowili założyć muzeum i ocalić od zapomnienia resztki pamiątek po swojej idolce.

Oczywiście nie na organizowaniu muzeum fabuła powieści się kończy. Wszystkie postaci wplątane są we wzajemne skomplikowane relacje. Autorka nie ukrywa, że tworząc te zawiłe powiązania inspirowała się bohaterami powieści Jane Austen.

To sympatyczna idea, ale niestety, kierująca utwór do wybranego czytelnika.

Wyraźnie napisany jest przez pasjonatkę, ale też dla pasjonatów 18-wiecznych romansów Austen. Jeśli ktoś nie czytał żadnego z nich to nie będzie w stanie zrozumieć dyskusji o ulubionych bohaterach, nazwiska tychże tym bardziej nic mu nie powiedzą. Umkną czytelnikowi subtelne analogie losów członków Towarzystwa i bohaterów z ich ulubionych powieści. Dlatego lektura współcześnie napisanej książki o latach 40-tych opartych na 18-wiecznych romansach wiele traci ze swojego klimatu.

Może wtedy czytelnik nie skupi się na miłosno-obyczajowych perypetiach a zwróci uwagę na interesujące aspekty angielskiego prawa spadkowego i wynikającymi z tego konsekwencje.

Wątek ten ma swój oczywiście pierwowzór w powieści Jane Austen, ale sam w sobie jest wyjątkowo ciekawy i wzbudza większe emocje niż nieśmiałe pocałunki zakochanych.

Może oczywiście się zdarzyć, że pod wpływem lektury jakiegoś czytelnika zaintryguje, kim były postacie z powieści Jane Austen i sięgnie po jej powieść. Może będzie chciał się dowiedzieć czegoś o jej życiu, albo dlaczego jej brat i ona mieli różne nazwiska, więc pobuszuje sobie w Internecie.

A warto bo ta wiedza, to kawałek interesującej, angielskiej historii.

 

Recenzja napisana przez Panią Aldonę

„Matki Konstancina” Ewelina Ślotała

12 listopada 2025 r. podczas spotkania DKK działającego przy Bibliotece w Łagowie omawiano książkę Eweliny Ślotały – „Matki Konstancina”.

Autobiograficzna powieść Eweliny Ślotały wciągnęła czytelniczki w patologiczny świat „wielkich tego świata”, całkowicie niedostępny dla tzw. zwykłego zjadacza chleba. To świat postaw i wartości obcy i nie do zaakceptowania dla przeciętnego Polaka. Faktem jest, że autorka z premedytacją szokuje czytelnika, obnażając najintymniejsze i najwstrętniejsze tajemnice tego zamkniętego środowiska.

„Matki Konstancina” to jedne z czterech tego typu pozycji, jakie autorka zdążyła napisać. Każda strona książki ma wywoływać słuszne oburzenie i sprzeciw, szczególnie wśród kobiet, gdyż przecież one, jako matki, starają się kierować zupełnie innymi standardami opieki i wychowania swoich dzieci.

Każda z nich ma szlachetniejsze zasady wychowawcze, wolne od blasku złota i fałszywej doskonałości. Takie myślenie daje jedynie złudne poczucie bycia lepszymi matkami. Bo tak szczerze: czy żadna z nich nie marzyła o niani po którejś kolejnej nieprzespanej nocy, o wspaniałych prezentach pod choinką czy ciekawszych wakacji? Czytając powieść ma się wrażenie, że konstancińskie dzieci obsypywane dobrami, w obłędnie drogich ciuchach, pałętają się między nieobecnymi ojcami, znerwicowanymi i często uzależnionymi matkami a ciągle zmieniającymi się opiekunkami.

Są świadkami przemocy, alkoholu, narkotyków, a wszystko to przykryte wymuszonym obrazem fałszywego szczęścia. Lecz jest też druga strona medalu: bo czy tych wszystkich brudów nie można znaleźć na zwykłym blokowisku? Czy przyjście w markowych butach do szkoły nie wywołuje poczucia wyższości i zazdrości? Trzeba jednak pamiętać, że bardzo trudno jest zostać matką Konstancina. Jeszcze trudniej utrzymać ten status, dlatego te kobiety muszą ciężko pracować i wiele poświęcać dla dobra swojego i swoich dzieci.

Nie można też upierać się, że konstancińskie dzieci nie są szczęśliwe.

Traktowane są jak małe królewiątka: spełniane są ich wszystkie kaprysy, żyją w poczuciu bezpieczeństwa (bo tatuś i mamusia rozwiążą każdy problem), zwiedzają świat, uczą się języków, otrzymują bardzo dobre wykształcenie, a do tego mają bardzo ułatwiony start w dorosłość. Nie znają innego świata. To dla nich ich matki znoszą często niełatwą, pełna upokorzeń codzienność. Jak niełatwą, możemy zaobserwować, śledząc życie jednej z żon i matek Konstancina, autorki powieści, pani Ślotały, która mimo niezaprzeczalnej urody, wysokiej inteligencji, przebojowości i wysokiego poczucia własnej wartości, wolnej od mężowskiej dominacji, okupiła swoje życie depresją oraz stanami lękowymi.

Dlatego na pocieszenie dla wszystkich, którzy nie dostąpią zaszczytu bycia rezydentem Konstancina, wniosek jest taki, że bycie bogatym na trzeźwo jest nie do zniesienia.

Aldona

 

12_11_2025-dkk

 

„Schronisko, które zostało zapomniane” Sławomir Gortych

Sprawozdanie ze spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki w Łagowie 10.12.2025r.

W spotkaniu wzieło udział 14 Pań, rozmawiałyśmy o książce pt.: „Schronisko, które zostało zapomniane” Sławomira Gortycha.

Powieść o zapomnianym schronisku to dość zgrabny kryminał.

Nie można się do niego zbyt mocno przyczepić , ale też nie należy do tych pozycji, od których nie można się oderwać.

Na pewno będzie bardziej interesująca dla czytelników preferujących kryminały z wielka historią w tle, gdzie dawne czasy mocno ingerują w dzień dzisiejszy, a zamierzchłe sprawy mącą umysły współczesnych i prowadzą prostą drogą do zbrodni. Początek jest niezły.

Jest tajemnicza konferencja nazistów podczas wojny, jest zrujnowany i nawiedzony budynek starego uzdrowiska, jest pisarz kryminałów pędzący na pomoc przyjacielowi w góry, mimo że kiedyś spotkało go tam jakaś tragedia. A potem coś się zaczyna śmimaczyć. Nie pomagają ani odpowiednia ilość nieboszczyków, ani legenda o zaginionym skarbie, ani tajemnicze typy leżące po mordach. Śledztwo pisarza, tego książkowego, się ślimaczy, policja tylko udaje, że coś robi, jedynie Karkonosze w tej książce sa naturalnie wspaniałe.

Widać, że autor jest nimi zafascynowany, jednak pisząc o małej miejscowości łatwo popełnić poznawczy desonans. Karpacz to nie adresy i tłumy. Takie wielkie miasto to konkretne miejsca i konkretni ludzie. Nie można tym beztrosko żąglować.

Łatwo wpaść w konflikt fikcji i realu. Autor zbyt niefrasobliwie połączył te dwie stronymedalu. Jak bardzo, to można sie dowiedzieć przeczytawszy ostatni rozdział powieści pod oczywistym tytułem „Co wydarzylo sie naprawdę, a co jest tylko fikcją”. Zbyt wiele pomieszanych dat, osób rzeczywistych i wymyślonych tak, aby tylko pasowały do fabuły. Historia to historia. Pewne daty, fakty czy nazfdfdddwiska są świętością.

Przecież nigdy, w żadnej książce, II Wojna Światowa nie moż e się zacząć 1 stycznia, bo tak pasuje komus w jakiejspowieści.

Na szczęście gór autor nie potrzebował zmiieniać. Szczyty, szlaki i widoki są takie jakie są, niezmienne i prawdziwe i zawsze piękne.

 

Recenzja napisana przez Panią Aldonę

Sprawozdanie przygotowała Urszula Jurusz.

 

20251210_171829

„Tasmania” Paolo Giordano

08.10.2025 r. Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki.

Omawiana była „Tasmania” Paola Giordano.

Recenzja Książki:

Kiedy za pisanie powieści bierze się wybitnie uzdolniony fizyk z dyplomem doktora, to spod pióra osoby przyzwyczajonej do naukowej precyzji, nie możemy się spodziewać lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Tematy, po które autor mógł najłatwiej sięgnąć, to albo fizyka, na której się świetnie znał, albo znane sobie środowisko naukowe. Wybrał tę drugą opcję i zrobił to tak udanie, że czytelnik ma wątpliwości, czy na pewno cała powieść jest o wymyślonej postaci, czy też autor Paolo Giordano pisze o sobie. Jeśli pisarzem jest fizyk, który w pewnym momencie postanowił rzucić pracę naukową i zacząć pisać, sugestia ta sama się nasuwa, nadając powieści dużą dozę autentyczności.

Styl narracji jest nietypowy. Przypomina opowieść człowieka, który spotkał się przy kieliszku z dawno niewidzianym przyjacielem, a na pytanie „Co u Ciebie?” chce się koniecznie wygadać, snując opowieść z kilku ostatnich latach swojego życia.

Dzieli się przemyśleniami na tematy zawodowe, rodzinne i ogólnoświatowe, rozprawia o ekologii, polityce czy problemach społecznych. I jak w każdej swobodnej rozmowie, bohater przeskakuje z tematu na temat, dlatego trudno w powieści doszukać się chronologii czy konsekwencji tematycznej. Jeżeli dodamy do tego czasami trudne słownictwo, czyni to lekturę trudną w odbiorze. Bohater powieści jest człowiekiem wybitnie inteligentnym i nie potrafi uniknąć ciągłych analiz codzienności.

Niestety, nie dochodzi do optymistycznych wniosków i dzieli się z nimi z czytelnikami. Wprowadza ich w nieznane zwykłym zjadaczom chleba w środowisko naukowców. Ten świat ludzi sukcesu jest pełen pułapek. To codzienna walka o każde euro na badania, o granty, statystykę publikacji, o uznanie i nagrody oraz o wyniki z których rozlicza ich świat.

Środowisko to jest smutne i pełne porażek, i to nie tylko zawodowych, ale także osobistych. Dlatego w pewnym momencie w tym chaosie problemów pojawia się tytułowa Tasmania. Ale niech nikt, kto sięga po książkę, nie liczy na jakąś egzotykę z drugiej strony globu. To specjalne miejsce, które, według pomysłu bohatera, ma jakoś naprawić jego niezbyt udane życie. 

 

20251008_164154